FRANCISZEK DZIDA - OSTATNI Z WIELKICH
|
|
WSTĘPNie sposób, ćwierćwiecza istnienia i co ważniejsze twórczego działania, zamknąć w kilku czy kilkunastu stronach maszynopisu. Stopień trudności dokonania tej sztuki maksymalnie wzrasta jeżeli obiektem "zapisu" jest AKF "Klaps". W 1987 roku, filmoznawca - pani Małgorzata Słonka napisała: "Z nazwą Chybie kojarzy się jedno z najbardziej fascynujących zjawisk kulturalnych naszego regionu, zjawisko noszące miano Amatorski Klub Filmowy "Klaps". Powinno ono mieć jeszcze ciąg dalszy tytułu: Franciszek Dzida. To przede wszystkim dzięki jego - choć oczywiście nie tylko - uporowi, konsekwencji oraz wysiłkom programowym i twórczym "Klaps" powstał i stał się tym fenomenem, którym jest dziś". Jak każda nietuzinkowa osoba, Franciszek Dzida przez całe lata był obiektem zachwytów i niewybrednych aktów. Jednych zadziwił, innych gorszył i nieustająco musiał odpowiadać na pytania: dlaczego i po co to wszystko robi? Dla sławy, przez próżność, z potrzeby wyróżnienia się? W roku 1986 kolejny raz na to pytanie, tym razem Łukasza Wyrzykowskiego, dziennikarza Tygodnika Kulturalnego, Franciszek Dzida odpowiedział: "Dlaczego i po co to wszystko robię? Już powiedziałem: nie buduję szklarni, nie marzę o samochodzie, nawet mi do głowy nie przychodzi, czasami śnią mi się scenariusze filmowe, nie zrealizowane filmy i tego mi tylko żal. Niektórzy uznają mnie za dziwaka, że niby zależy mi na tym, co jest nieważne, inni sądzą, iż za wszelka cenę pragnę wykreować siebie. A rzecz jest znacznie mniej złożona, po prostu: znalazłem swój sposób życia. A jaką rolę spełnia w tym wszystkim "Klaps"? Nie byłem i nie jestem twórcą hermetycznym, nie tworzę "do szuflady", nie ukrywam zazdrośnie pomysłów. Skupiłem wokół siebie grupę ludzi, których próbuję zafascynować samym procesem tworzenia, a także promocją tego co tworzymy..." W kosmogonicznym ujęciu historii AKF "Klaps", w miejsce początkowego chaosu, z mgławic uniesień i tęsknot za piękniejszym światem, najpierw pojawiło się kino związkowe "Unia", potem Franciszek Dzida. W roku 1969, kino "Unia" miało najlepsze lata za sobą, dychawiczny 16 mm projektor, brak wentylacji, beznadziejną akustykę i życzliwą publiczność. Perspektyw kino "Unia" nie posiadało żadnych, wymagało bowiem zakupienia 35 mm projektora, remontu i modernizacji sali. A jak wiadomo, łatwiej z kamienia soki wycisnąć, niż z właściwego organu pieniądze na kulturę. Franciszek Dzida posiadał uprawnienia kinooperatora, odbytą służbę wojskową, organizm całkowicie zaanektowany przez nieuleczalny wirus miłości do kina i ogromny apetyt na twórcze życie. |

Członkowie Klubu "Klaps"